Błękitny grom

Błękitny Grom pojawia się cicho i znienacka. Nawet nie słychać osławionegGo helikopterowego “fryyyyyyyy”. Jak słychać “fryyyyyyy” to wiemy, że leci helikopter, jak “bryyyyyy” to samolot. Jedyny problem jest przy Błękitnym gromie. Ten nic. Cisza. Głęboka cisza a tutaj nagle jest! Cicho, ale jest. Może już nie ma co więcej pisać o Błękitnym Gromie ze względu na mgłę tajemnicy jaka go otacza.

Mgiełka tajemnicy powinna też otaczać fotografa. Nie myślę o ciemnych okularach przeciwsłonecznych ani sztucznej mgle lub dymie papierosowym. To musi być otoczka artyzmu lub też pseudo-artyzmu. Im bardziej się wymądrzamy tym lepiej. Im więcej niezrozumiałych słów mówimy to jeszcze lepiej. Imię zmieniamy na jakieś angielskojęzyczne t0 już taka mgiełka tajemnicy, że w aucie trzeba światła przeciwmgielne włączyć! Jak już  taka mała nas otacza to czas na zrobienie zdjęć. Nie ważne jak i gdzie byle napierdzielać zdjęcia do zapełnienia karty. 300 zdjęć na minutę oznacza pół-profesjonalistę, 600 to już profi pełną twarzą by gębą nie rzec, 900 to światowa klasa…. Potem czas na warsztaty! Warsztaty, na których będą zawody: każdy uczestnik otrzyma katrę 16GB i ma godzinę na zapełnienie jej. Kto nie zapełni nie bierze udziału w warsztatach. Następnie czas na sprzedaż biletów. Potem zapraszamy modelki ale nic nie mówimy, że to warsztaty. Mgiełka tajemnicy musi być przecież. Nawet jak wejdziemy do studia to ta mgiełka musi być a co! Potem focimy…. wiadomo 900 fot na godzinę. I po warsztatach. Bilety rozeszły się, smród znaczy mgiełka pozostała. Wszyscy, no prawie wszyscy szczęśliwi.

Niech pokój zagości w waszych domach – to tak na koniec!

A na zupełny koniec błękitne zdjęcie – prawie błękitne, no mocno naciągane błętitne – oraz utwór z błękitem w tytule… oczywiście naciągane na maksa

Ola

Ola

Jedna odpowiedź do “Błękitny grom”

  1. Onibe mówi:

    heh, fajnie piszesz ;-)
    daje się zauważyć na portalach, że teraz fotografa robią umiejętności autopromocyjne. Grunt to zrobić wielki wizaż, dobrać stroje nie pasujące do niczego w tym do siebie nawzajem, a cały projekt zatytułować po angielsku… i voila, mistrz że ho ho ;-) . Cuda, wianki…

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.